Aktualności

Przedstawiamy nowych członków Zarządu

2005.12.07 00:00

Autor: Administrator, Wprowadzenie: Administrator

MAZOWIECKA ŻYWNOŚĆ WE FRANCUSKICH HIPERMARKETACH

Z Janem Engelgardem, Członkiem Zarządu Województwa Mazowieckiego rozmawia Anna Poppek.

    - Od lutego 2003 r. pracuje Pan w Urzędzie Marszałkowskim. Czy awans ułatwia czy utrudnia pracę?
- Nie jest tajemnicą, że każdy nowy członek Zarządu musi poświęcić nieco czasu na zapoznanie się nowymi obowiązkami. Jeśli tak jak ja zna ludzi, z którymi pracuje i zna specyfikę Urzędu – jest mu o wiele łatwiej. Myślę, że jest to również bardziej komfortowa sytuacja dla pozostałych członków Zarządu.

    - Do pańskich dotychczasowych obowiązków należało m. in. wypracowanie programu współpracy z Obwodem Moskiewskim. Czy jako członek Zarządu będzie Pan kontynuował te działania?
- Pracowałem w zespole, powołanym przez Marszałka Województwa w celu wypracowania programu współpracy z Obwodem Moskiewskim. Zajmowałem się sprawami kultury i turystyki. Pracami zespołu kierował były wicemarszałek Bogusław Kowalski, który odszedł do sejmu. Uzgodniłem z Marszałkiem, że przejmę kierowanie pracami Zespołu, z czego się bardzo cieszę, gdyż zawsze uważałem, że współpraca z Federacją Rosyjską jest ważnym elementem polskiej polityki. Na szczeblu regionalnym istnieją większe możliwości, niż na szczeblu państwowym. Samorządy województw nie mogą oczywiście prowadzić samodzielnej polityki zagranicznej. Każde porozumienie międzyregionalne musi być zaakceptowane przez Ministerstwo Spraw Zagranicznych, a nasze działania nie mogą być sprzeczne z polityką państwa. W przypadku Obwodu Moskiewskiego zarówno MSZ, jak i ambasada RP w Moskwie wystawiają nam wysokie noty. Mamy opinię województwa utrzymującego najbardziej ożywione stosunki wschodnie, w tym zwłaszcza z regionami Federacji Rosyjskiej (oprócz porozumienia z Obwodem Moskiewskim podpisaliśmy podobne z Obwodem Smoleńskim). Na początku 2006 roku planujemy spotkanie z przedstawicielami Obwodu Moskiewskiego. Podczas warszawskiej wizyty pierwszego zastępcy ministra kultury Obwodu Moskiewskiego, Tatiany Szirszikowej uzgodniliśmy, że w połowie 2006 roku odbędzie się tournée Zespołu „Mazowsze” w miastach Obwodu Moskiewskiego, a nieco wcześniej grupa dyrektorów naszych instytucji kultury zapozna się z pracą instytucji kultury Obwodu. Chcemy też ożywić współpracę we wszystkich dziedzinach, przede wszystkim w obszarze gospodarki i zdrowia.

    - Czy przez organizację Roku Polsko – Niemieckiego zwiększyła się liczba inwestorów, zainteresowanych województwem mazowieckim?
- Ideą zorganizowania Roku Polsko – Niemieckiego było zbliżenie obu naszych narodów, głównie poprzez kulturę. Ponad 90 proc. imprez, jakie odbywają się w jego ramach, to imprezy kulturalne i promocyjne. Polsko-niemieckie stosunki gospodarcze rozwijają się dobrze, Niemcy to nasz największy partner handlowy. Gorzej było, i jest, ze znajomością i zrozumieniem między narodami. Mówi się nawet, nie bez racji, o psychologicznym murze dzielącym Polaków i Niemców, przy czym Niemcy wiedzą o naszej historii, kulturze i współczesności o wiele mniej, niż my o nich. Program Roku Polsko-Niemieckiego ma za zadanie wybicie furtki w tym murze. Województwo mazowieckie skoncentrowało się na pokazaniu naszego dorobku w landach, z którymi współpracujemy, czyli w Brandenburgii i Saksonii Anhalt. W 2005 roku kulminacyjnym wydarzeniem był koncert Zespołu Mazowsze podczas Dni Zjednoczenia w Poczdamie, pokazany przez wszystkie ogólnoniemieckie stacje telewizyjne. Zaprezentowaliśmy także inne zespoły artystyczne z naszego województwa. Marszałek Województwa Mazowieckiego zaś był głównym zagranicznym gościem premiera Brandenburgii Mattiasa Platzecka.

    - Koordynował Pan prace związane ze Stolicą Kulturalną Mazowsza. Jakie korzyści z tego przedsięwzięcia płyną dla konkretnego miasta i dla województwa?
- Tytuł Stolicy Kulturalnej Mazowsza otrzymują, zgodnie z Regulaminem Konkursu, Starostwa Powiatowe, choć tytuł kojarzony jest ze stolicą danego powiatu. W roku 2006 Stolicą Kulturalną Mazowsza będzie Płońsk, który przedtem dwukrotnie o włos przegrał z Sokołowem Podlaskim i Szydłowcem. Dotychczasowe doświadczenia związane z realizacją tego przedsięwzięcia (Płońsk będzie piątym laureatem konkursu) wskazują na to, że otrzymanie tytułu jest wielką szansą dla zwycięskiego powiatu i jego stolicy. Nie myślę tutaj tylko o wsparciu finansowym; przede wszystkim jest to wielka szansa na promocję w skali nie tylko regionalnej, ale i krajowej. Świetnie wykorzystał tę szansę Sokołów Podlaski, obecnie robi to Szydłowiec, który otrzymał potężny impuls do przezwyciężenia kryzysu, w jakim się znajduje (największe bezrobocie na Mazowszu). A jakie korzyści ma województwo? Jest to realizacja jednego z głównych założeń programu polityki kulturalnej na lata 2004-2007, czyli wyrównywania dysproporcji pomiędzy stolicą a tzw. prowincją. Dzięki temu konkursowi udaje się nam także doprowadzać do lepszej współpracy między samorządem powiatowym i miejskim, wreszcie jest to dla nas okazja do utrwalania wizerunku województwa jako ważnego podmiotu kreującego politykę kulturalną w skali całego Mazowsza.

    - Obecnie podlega Panu rolnictwo i modernizacja terenów wiejskich oraz infrastruktura. Jakie działania w tych zakresach uważa Pan za priorytetowe?
- Koncentrujemy się na dwóch kierunkach – po pierwsze, wspieramy, przy pomocy kilku programów, rozwój terenów wiejskich. Chodzi np. o rozbudowę i modernizację infrastruktury drogowej, sportowej i kulturalnej. Dla przykładu – nie tak dawno podpisaliśmy umowy z ponad setką gmin w ramach Sektorowego Programu Operacyjnego. Na ten cel przeznaczono prawie 50 mln złotych z funduszy unijnych. Ze środków samorządu województwa wspieramy budowę dróg na terenach wiejskich i rozbudowę infrastruktury gospodarki wodnej. Drugi nasz strategiczny cel to promocja zdrowej, mazowieckiej żywności. Jest to realizacja „Programu rozwoju rolnictwa ekologicznego na Mazowszu 2004-2006”. W lutym 2006 roku weźmiemy udział w Targach BioFach w Norymberdze. Polska będzie głównym gościem tych targów, a koordynację całego przedsięwzięcia powierzono Mazowszu. Budżet tego wielkiego przedsięwzięcia wynosi 2,5 mln złotych. Na horyzoncie rysuje się możliwość wejścia na rynek francuski. W przygotowaniu jest program wprowadzenia ekologicznej, i nie tylko ekologicznej, żywności z Mazowsza do sieci hipermarketów na terenie całej Francji. Prace nad tym projektem są już zaawansowane.

    - Przez wiele lat był Pan dziennikarzem. Jak z tej perspektywy ocenia Pan działalność informacyjno – wydawniczą UM?
- Polityka informacyjna jest jednym z warunków powodzenia każdego przedsięwzięcia. To o tyle trudne, że media w Polsce uległy degeneracji, polegającej na preferowaniu informacji sensacyjnej. Kierowników tych mediów nie interesują informacje pozytywne, bo uznawane są za nudne, nie przyciągające uwagi odbiorców. Nieraz spotykaliśmy się z sytuacją, że media wykazywały obojętność wobec konstruktywnych działań Urzędu, bo z ich punktu widzenia nic się ciekawego nie wydarzyło. Kiedy zaś tylko zapachniało jakimś skandalem (wydumanym czy rzeczywistym) – natychmiast pojawiała się prasa i telewizja. Nie jest więc łatwo, a mamy za mało armat – stronę internetową, „Kronikę Mazowiecką”, umowę z tygodnikami na Mazowszu, zaprzyjaźnione rozgłośnie radiowe (np. Katolickie Radio Podlasia). To musi nam na razie wystarczyć. Oczywiście, można by pomyśleć o poczytnym tygodniku, który miałby charakter ogólnomazowiecki, można też pomarzyć o własnej rozgłośni radiowej a nawet telewizyjnej. W wielu krajach regionalne stacje telewizyjne odgrywają ogromną rolę (vide Włochy). My musimy trochę poczekać, ale nie jest to może perspektywa zbyt odległa…

    - Becikowe to jeden z postulatów LPR. Niektóre samorządy (np. Prezydent Krakowa) ustaliły już wypłacanie tego zasiłku. Jakie jest Pańskie zdanie na temat becikowego na Mazowszu?
- Becikowe jest dla niektórych okazją do żartów, ale przecież chodzi o jeden z największych problemów naszego państwa – o dramatycznie zmniejszający się przyrost naturalny. Troska o to, by ten trend zatrzymać, powinna charakteryzować wszystkie władze – państwowe i samorządowe. Becikowe to tylko jeden z kroków, i to bardzo skromnych, ku opracowaniu kompleksowej polityki pronatalistycznej, jaką wprowadzają już niektóre kraje zachodnie (np. Szwecja). Zgodnie z tym, co mówił premier Kazimierz Marcinkiewicz – samorządy będą miały swój udział w realizacji tej polityki. Jak to będzie wyglądało w praktyce (np. zasadniczy problem jej finansowania) – zobaczymy.

    - Jak Pan spędza wolny czas – choć na obecnym stanowisku nie ma Pan go zbyt wiele?
- Kiedyś moją pasją były szachy, nawet grałem za młodu w Lidze Okręgowej. Teraz wolę wycieczki rowerowe po Puszczy Kampinoskiej. Z racji wykształcenia niezmiennie kocham czytanie książek historycznych. Ale nie tylko – np. bardzo interesuje mnie transport lotniczy, co jest w tej chwili bliższe temu, czym się zajmuję.

    - Dziękuję za rozmowę.

Jan Engelgard ur. w 1957 roku – ukończył Wydział Historyczny Uniwersytetu Warszawskiego, w latach 1983-1997 pracował w Polskim Związku Katolicko-Społecznym i Stowarzyszeniu PAX. W latach 1992-1995 pełnił funkcję zastępcy redaktora naczelnego „Słowa Powszechnego” i „Słowa – Dziennika Katolickiego”. Od 1997 roku pracował jako redaktor naczelny tygodnika „Myśl Polska”. Od lutego 2003 roku był zastępcą Dyrektora Departamentu Kultury, Promocji i Turystyki Urzędu Marszałkowskiego Województwa Mazowieckiego. Od listopada 2005 r. jest Członkiem Zarządu Województwa Mazowieckiego – zastąpił na tym stanowisku Bogusława Kowalskiego, który został posłem z ramienia LPR.
Jan Engelgard politycznie związany od 1991 ze Stronnictwem Narodowo-Demokratycznym, a od 1999 roku ze Stronnictwem Narodowym i Ligą Polskich Rodzin. Jest także przewodniczącym Fundacji Narodowej im. Romana Dmowskiego.



Foto: Artur Andrysiak

Liczba wyświetleń: 1211

powrót

Szanowni Państwo, jeżeli opublikowany artykuł nie jest prawidłowo odczytany przez czytnik ekranu, prosimy o przesłanie uwag do artykułu wraz z podaniem linka do informacji, której dotyczy pytanie. Postaramy się udostępnić bardziej czytelny plik.